Rozmawiamy z K. o planowanym wyjściu do jednej z warszawskich restauracji. Jako, że nazwa zupełnie nic mi nie mówi postanawiam skorzystać z google'a i sprawdzić co to za miejsce.
J: Hm, fajne w sumie miejsce, sympatycznie wygląda.
K: Czyli akceptujesz?
J: No tak, chociaż to taka bardziej lunchownia/stołówka, chyba samoobsługowa tak w ogóle.
K: Ojej, ale to bardzo źle? Możemy iść?
J: Aaaa, a czy ja coś mówię, że nie możemy? Czy ja kiedykolwiek czegoś odmówiłam?
K. chwilę myśli, po czym odpowiada:
K: No tak, na twarz, trójkącika i seksu analnego.
Kurtyna.
I jak z tym żyć? :(
OdpowiedzUsuńSmut i ruszająca się broda :(
OdpowiedzUsuń