Wigilia.
Leżymy w łóżku, rozmawiamy, wygłupiamy się, przewracamy z boku na bok i przytulamy przybierając najróżniejsze pozycje.
W trakcie tych wygłupów K. niechcący przygniata mi rękę, więc śmiejąc się krzyczę:
- Złaaaaź ze mnie bo rękę mi złamiesz i co ja wtedy powiem rodzicom?
- Coś się wymyśli.
- No tak, powiem, że na lodzie, w sumie ślisko jest.
K. po chwili:
- Albo lepiej: przy lodzie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz