wtorek, 25 grudnia 2012

Bez skojarzeń

Wigilia.
Leżymy w łóżku, rozmawiamy, wygłupiamy się, przewracamy z boku na bok i przytulamy przybierając najróżniejsze pozycje. W trakcie tych wygłupów K. niechcący przygniata mi rękę, więc śmiejąc się krzyczę:
- Złaaaaź ze mnie bo rękę mi złamiesz i co ja wtedy powiem rodzicom?
- Coś się wymyśli.
- No tak, powiem, że na lodzie, w sumie ślisko jest.

K. po chwili:

 - Albo lepiej: przy lodzie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz