Sytuacja ma miejsce na ulicy. Widzę dziewczynę, która ma bardzo jasną karnację, jak to się mówi, córka młynarza. Oceniam to na podstawie odsłoniętych rąk, kawałka nóg i twarzy, bo w końcu to nie plaża.
Wskazuję na nią delikatnie palcem i mówię:
- Rany, ja wyglądam dokładnie tak samo jak ona!! Ta pani ma taką samą karnację jak ja! Jest tak samo biała!
K. ze stoickim spokojem odpowiada:
-Hm, no nie wiem, musiałybyście się obie całkiem rozebrać żebym mógł zobaczyć i porównać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz