Spontaniczny wyjazd do Kazimierza Dolnego.
K. zabrał mnie do knajpy, w której serwują przepyszne jedzenie. Zamówiłam karkówkę, z opiekanymi ziemniakami i brokułami, K. sandacza w sosie śmietanowo-winnym.
Po posiłku nie mogę się ruszyć, i masując się po brzuchu, stwierdzam:
- Rany, normalnie 5 miesiąc ciąży!
K. spogląda na mnie, liczy coś w głowie i stwierdza:
- Uff, nie moje!
Pytanie, czyje w takim razie?!? Jeśli będzie czarne to pewnie Balotelli ;)
OdpowiedzUsuńOkaże się za 4 miesiące.
OdpowiedzUsuńAle pokochasz jak własne?:)