Jesteśmy w restauracji, K. swoim sokolim wzrokiem dostrzega u jednej z kelnerek wpiny.
Ja: To co, robimy napad?
K: Dobra, to ja gwałcę, a Ty zabierasz wpiny.
(Po chwili)
K: Nie, albo Ty gwałcisz, a ja zabieram wpiny. W sumie będę miał większą uciechę i dodatkowy bonus.
(Po chwili)
K: Albo trójkącik, a potem zabieramy wpiny! I wszyscy będą szczęśliwi!
Mhm.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz