Poszliśmy na mecz hokeja, a hokej- jak wiadomo- bywa brutalny.
A to się ktoś wywali, a to się biją, a to wrzucają na bandę- generalnie łatwo chłopaki nie mają.
Po kolejnej akcji bramkarz upadł na ziemię, i przez dłuższą chwilę nie mógł się podnieść.
Wyraziłam swoje współczucie:
Ja: Rany, biedni Ci hokeiści, ja mu współczuję, przecież on co chwilę leży na lodzie.
K.: Taki lajf. Hokeista leży na lodzie, a dziwka leży na łóżku z rozłożonymi nogami.
I kto ma gorzej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz