Eksperymentuję w kuchni. K. dawno temu zakomunikował, że jest bardzo wybredny, mało co lubi i w zasadzie smakuje mu najbardziej tradycyjna kuchnia i rzeczy które zna.
Przyznaję, że byłam tym faktem troszeczkę zmartwiona, ale na szczęście do tej pory udawało mi się zawsze wybronić, gotowanie całkiem nieźle mi wychodzi.
Postanowiłam jednak zaryzykować i przyrządzić coś nowego.
Jemy.
Ja: I co? Bardzo niedobre?
K: Nie no dobre, ale to po prostu nie do końca mój smak.
Ja: Ale da się zjeść?
K: No da da. Ale wiesz, ze mną trzeba jak z dzieckiem. Nie smakuje, to sam sobie rób.
J: Ale to tak wiesz, nie fajnie. Lubię dla Ciebie gotować. A poza tym co? Będziesz jadł na mieście jak Ci nie będzie smakować moja kuchnia?
K: No...na mieście, albo...u innej!!!
No tak :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz