Kładziemy się spać.
K. zmienił od niedawna system pracy, jeździ do biura na 9 rano, i skończyły się nasze wspólne podróże. Zaczęliśmy też trochę wcześniej się kłaść, co przysparza nam pewnych trudności przy zasypianiu. Więc leżymy w łóżku, wiercimy się, gadamy.
W pewnym momencie K. orientuje się, że zapomniał przegrać sobie audiobooka, żeby mieć czego słuchać w autobusie.
K: Hm, to może ja wstanę i sobie przegram...
J: No jak chcesz, ale zawsze możesz posłuchać radia (następuje przytul)
K: No mogę, ale radio przerywa, poza tym to godzina drogi, idealne do posłuchania książki, więc będę się na siebie wściekał, że nie przegrałem...
J: No to wstawaj, wstawaj, przecież Cię nie trzymam (następuje seria większych przytulów)
K. myśli jeszcze dłuższą chwilę, po czym stwierdza:
K: No dobra, jutro sobie przegram...
J: Idź idź, bo będziesz jutro żałował.
K. jednak nie wstaje i zaczyna się do mnie dobierać.
Dobry wybór.
Kilka dłuższych chwil później, po skończonej akcji, leżymy wtuleni w siebie, gdy K. żartobliwie stwierdza:
K: No popatrz, a mogłem wstać i tego audiobooka przegrać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz