Jednym z nielicznych "spornych" tematów w naszym związku jest przyszłe mieszkanie.
Na razie mamy swoje m2 ale od czasu do czasu pojawia się temat zakupu czegoś większego i przede wszystkim- bliżej cywilizacji.
Ja uwielbiam klimatyczne kamienice, stare, wysokie budownictwo, lofty, i uważam, że najważniejsze jest to, jak urządzi się "środek". Klatka powinna być oczywiście czysta i zadbana, ale nie musi być nowoczesna. Stary Żoliborz, Mokotów, Saska Kępa- wiem, że tam czułabym się dobrze, ale wiem też, że mieszkanie w tych okolicach ma wiele wad.
K. z kolei jest zwolennikiem nowoczesnego budownictwa - od 1995 r. w górę. Standard powinien być wysoki, obowiązkowym elementem wyposażenia jest również garaż.
I tu się czasem spieramy, choć gdzieś tam w głębi duszy przyznaję mu rację.
Wracając od znajomych znowu zaczęliśmy rozmowę na powyższy temat i znowu przerzucaliśmy się najróżniejszymi argumentami i spostrzeżeniami.
W pewnym momencie K. mówi:
- Nie, no ale to jest ważna życiowa decyzja i nie można kupować jakiegoś badziewia. Ja mam wysokie standardy. Moja kobieta jest z najwyższej półki to i mieszkanie musi być odpowiednie. Ja lubię życie na wysokim poziomie.
I w tym momencie zabrakło mi argumentów...:-)
Niech już będzie nowe ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz