sobota, 16 lutego 2013

Pomysł prawie doskonały

Wczoraj kompletnie ścięło nas z nóg. Od niedawna K. chodzi do pracy na 9, więc ciągle jeszcze przestawiamy nasze biologiczne zegary. Dość nieudolnie póki co.
Po powrocie do domu byliśmy oboje wyczerpani, zmęczeni i senni, więc o 20.05 byliśmy już w łóżku.
Obudziłam się dziś o 7.30, co daje prawie 12 godzin snu, pełna energii, wyspana, zadowolona.
Gdy chwilę później K. otworzył jedno oko, zakrzyknęłam radośnie:
- Wstawamy! Wstawamy! 12 h snu wystarczy! Wstawamy! Działamy! Idziemy biegać!

K., z wrażenia chyba, otworzył drugie oko, i spoglądając na mnie, rzekł z politowaniem:

- Kobietę mam piękną, ale ją posrało.

I poszliśmy spać dalej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz