Idziemy do pracy. Śnieg pada, chodniki śliskie, więc w pewnym momencie prawie ląduję na tyłku.
K. przerażony mówi:
- Kochanie, uważaj na siebie! Przecież my niedługo lecimy na wakacje!
Ja, pół żartem, pół serio, odpowiadam:
- Spokojnie, ze złamaną ręką można w razie czego jechać...
K. po chwili:
-No a jak to będzie noga?
-No z nogą to już gorzej, raczej bym nie pojechała...
-Nawet tak nie żartuj! Przecież musiałbym sobie kogoś szukać, żeby pojechał zamiast Ciebie!
Ech...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz