Od czasu brania tabletek anty libido znacznie spadło.
Na początku myślałam, że to przejściowe, ale coś we mnie wczoraj pękło i wieczorem, kiedy leżeliśmy w łóżku pojawiła się w oku łza.
Mój ukochany po tym jak już wszystko na poważnie obgadaliśmy rzekł:
- A teraz sobie zażartuję, mogę?
- No dawaj.
- Bo wiesz, to nie jest dla mnie naprawdę problem.
-Nie?
-Nie! Ja się już w życiu naruchałem!
Ja, spoglądając na niego bez zrozumienia, i z pewną nawet pretensją w głosie:
- Ale ja się nie naruchałam!
No.
Tabletki są złe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz