niedziela, 23 marca 2014

Pamiątka z wakacji

Nie znoszę kupować pamiątek, cały ten przemysł mógłby dla mnie nie istnieć.
Jestem zwolennikiem kupowania produktów skierowanych do konkretnych osób, zgodnie z ich zainteresowaniami. To znaczy - jeśli jadę do Włoch, i wiem, że ktoś jest miłośnikiem tamtejszej kuchni - przywożę mu dobrą oliwę, jeśli jadę do Argentyny i wiem, że ktoś pije na co dzień mate, z Argentyny przywiozę mu zapewne oryginalną tykwę, bombillę oraz dobrą yerbę.
Jeśli nie przychodzą mi do głowy żadne drobiazgi, które są przydatne i sprawią komuś autentyczną radość - raczej nie kupię nic, niż przywiozę jakąś durnostojkę.

Pod koniec tegorocznych wakacji szukaliśmy drobiazgów dla moich rodziców. Z Mamą zwykle nie ma problemu, z Tatą prawie zawsze. W pewnym momencie chciałam się już poddać. Zapytałam więc mojego lubego:

- Abstrahując już od mojego Taty - co można przywieźć 60-cio letniemu mężczyźnie, żeby miał z tego jakiś pożytek?

K. po chwili namysłu:

- Hm, no nie wiem. Może na przykład 19-sto letnią Argentynkę?

Mężczyznom to naprawdę tylko jedno w głowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz