Wstałam rano i zaczęłam przeglądać stare zdjęcia. A na nich wiosna. I jakoś tak się rozmarzyłam, więc gdy K. się obudził, zaczęłam mówić o tym jak to będzie fajnie, jak już w końcu zrobi się ciepło!
- I będą świeże warzywa i owoce!
- I zrobimy sobie ogródek z ziołami w kuchni przy oknie! Musimy kupić takie dwie duże doniczki, żeby w każdej mieściły się po trzy zioła!
- I będziemy jeździć do Pana Ziółko na zakupy!
I w tym momencie widzę, że K. patrzy na mnie z przerażeniem...
Po chwili stwierdza:
- Cholera, zaczynam się bać tej wiosny. Dobrze, że nie chcesz ula wstawić do sypialni, żeby mieć świeży miodek!
piątek, 22 lutego 2013
wtorek, 19 lutego 2013
Nikt nie jest niezastąpiony
Idziemy do pracy. Śnieg pada, chodniki śliskie, więc w pewnym momencie prawie ląduję na tyłku.
K. przerażony mówi:
- Kochanie, uważaj na siebie! Przecież my niedługo lecimy na wakacje!
Ja, pół żartem, pół serio, odpowiadam:
- Spokojnie, ze złamaną ręką można w razie czego jechać...
K. po chwili:
-No a jak to będzie noga?
-No z nogą to już gorzej, raczej bym nie pojechała...
-Nawet tak nie żartuj! Przecież musiałbym sobie kogoś szukać, żeby pojechał zamiast Ciebie!
Ech...
K. przerażony mówi:
- Kochanie, uważaj na siebie! Przecież my niedługo lecimy na wakacje!
Ja, pół żartem, pół serio, odpowiadam:
- Spokojnie, ze złamaną ręką można w razie czego jechać...
K. po chwili:
-No a jak to będzie noga?
-No z nogą to już gorzej, raczej bym nie pojechała...
-Nawet tak nie żartuj! Przecież musiałbym sobie kogoś szukać, żeby pojechał zamiast Ciebie!
Ech...
sobota, 16 lutego 2013
Pomysł prawie doskonały
Wczoraj kompletnie ścięło nas z nóg. Od niedawna K. chodzi do pracy na 9, więc ciągle jeszcze przestawiamy nasze biologiczne zegary. Dość nieudolnie póki co.
Po powrocie do domu byliśmy oboje wyczerpani, zmęczeni i senni, więc o 20.05 byliśmy już w łóżku.
Obudziłam się dziś o 7.30, co daje prawie 12 godzin snu, pełna energii, wyspana, zadowolona.
Gdy chwilę później K. otworzył jedno oko, zakrzyknęłam radośnie:
- Wstawamy! Wstawamy! 12 h snu wystarczy! Wstawamy! Działamy! Idziemy biegać!
K., z wrażenia chyba, otworzył drugie oko, i spoglądając na mnie, rzekł z politowaniem:
- Kobietę mam piękną, ale ją posrało.
I poszliśmy spać dalej.
Po powrocie do domu byliśmy oboje wyczerpani, zmęczeni i senni, więc o 20.05 byliśmy już w łóżku.
Obudziłam się dziś o 7.30, co daje prawie 12 godzin snu, pełna energii, wyspana, zadowolona.
Gdy chwilę później K. otworzył jedno oko, zakrzyknęłam radośnie:
- Wstawamy! Wstawamy! 12 h snu wystarczy! Wstawamy! Działamy! Idziemy biegać!
K., z wrażenia chyba, otworzył drugie oko, i spoglądając na mnie, rzekł z politowaniem:
- Kobietę mam piękną, ale ją posrało.
I poszliśmy spać dalej.
wtorek, 12 lutego 2013
Jak zostałam rozbrojona
Jednym z nielicznych "spornych" tematów w naszym związku jest przyszłe mieszkanie.
Na razie mamy swoje m2 ale od czasu do czasu pojawia się temat zakupu czegoś większego i przede wszystkim- bliżej cywilizacji.
Ja uwielbiam klimatyczne kamienice, stare, wysokie budownictwo, lofty, i uważam, że najważniejsze jest to, jak urządzi się "środek". Klatka powinna być oczywiście czysta i zadbana, ale nie musi być nowoczesna. Stary Żoliborz, Mokotów, Saska Kępa- wiem, że tam czułabym się dobrze, ale wiem też, że mieszkanie w tych okolicach ma wiele wad.
K. z kolei jest zwolennikiem nowoczesnego budownictwa - od 1995 r. w górę. Standard powinien być wysoki, obowiązkowym elementem wyposażenia jest również garaż.
I tu się czasem spieramy, choć gdzieś tam w głębi duszy przyznaję mu rację.
Wracając od znajomych znowu zaczęliśmy rozmowę na powyższy temat i znowu przerzucaliśmy się najróżniejszymi argumentami i spostrzeżeniami.
W pewnym momencie K. mówi:
- Nie, no ale to jest ważna życiowa decyzja i nie można kupować jakiegoś badziewia. Ja mam wysokie standardy. Moja kobieta jest z najwyższej półki to i mieszkanie musi być odpowiednie. Ja lubię życie na wysokim poziomie.
I w tym momencie zabrakło mi argumentów...:-)
Niech już będzie nowe ;-)
Na razie mamy swoje m2 ale od czasu do czasu pojawia się temat zakupu czegoś większego i przede wszystkim- bliżej cywilizacji.
Ja uwielbiam klimatyczne kamienice, stare, wysokie budownictwo, lofty, i uważam, że najważniejsze jest to, jak urządzi się "środek". Klatka powinna być oczywiście czysta i zadbana, ale nie musi być nowoczesna. Stary Żoliborz, Mokotów, Saska Kępa- wiem, że tam czułabym się dobrze, ale wiem też, że mieszkanie w tych okolicach ma wiele wad.
K. z kolei jest zwolennikiem nowoczesnego budownictwa - od 1995 r. w górę. Standard powinien być wysoki, obowiązkowym elementem wyposażenia jest również garaż.
I tu się czasem spieramy, choć gdzieś tam w głębi duszy przyznaję mu rację.
Wracając od znajomych znowu zaczęliśmy rozmowę na powyższy temat i znowu przerzucaliśmy się najróżniejszymi argumentami i spostrzeżeniami.
W pewnym momencie K. mówi:
- Nie, no ale to jest ważna życiowa decyzja i nie można kupować jakiegoś badziewia. Ja mam wysokie standardy. Moja kobieta jest z najwyższej półki to i mieszkanie musi być odpowiednie. Ja lubię życie na wysokim poziomie.
I w tym momencie zabrakło mi argumentów...:-)
Niech już będzie nowe ;-)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)