Wesele przyjaciół, stoimy zgromadzeni wokół nowożeńców tańczących swój pierwszy taniec. Nowożeńców, którzy odpuścili kurs tańca i tańczą po prostu przytuleni w rytm muzyki.
Z mojego punktu widzenia - bardzo stresujący moment wesela, kiedy trzeba wystąpić przed wszystkimi gośćmi weselnymi, a każdy przecież chce to zobaczyć.
Stoję koło K. i jednego z naszych przyjaciół. Chcę się podzielić swoimi spostrzeżeniami na ten temat.
Zaczynam mówić:
- Ten pierwszy taniec to taka dziwna instytucja.
- Jak pierwszy seks! - dodaje K.
- W sensie, że taki nieporadny? - uzupełnia jeden z naszych przyjaciół.
No nie da się ukryć, coś w tym jest.
Jednak za daleko...
niedziela, 15 czerwca 2014
niedziela, 25 maja 2014
Długodystansowiec
Poszliśmy do Sephory wybrać dla K. nowy dezodorant i perfumy - na jego własne i wyraźne życzenie. Powiedział, że nie chce już tego samego zapachu co do tej pory i że chętnie wybierze coś nowego, mimo że do zapachów przywiązuje się równie mocno jak do kobiet (sam tak mówi).
Zanim jednak wchodzimy do sklepu, komunikuje:
- Ale wiesz, ja po trzech zapachach nic nie czuję i mam dosyć.
I wtedy myślę - nie będzie łatwo.
Wchodzimy do sklepu, kręcimy się przed półkami z zapachami męskimi, kilka wąchamy, już prawie jesteśmy zdecydowani, ale okazuje się, że nie ma perfum i dezodorantu "do kompletu". K. stwierdza, że w takim razie kupi sam dezodorant, ale gdy okazuje się, że kosztuje 125 zł - rezygnuje.
Radzę mu udać się do pierwszej lepszej drogerii i wybrać jakiś dezodorant "z niższej półki", a zainwestować w dobre perfumy. Idziemy.
Dezodoranty do 20 zł faktycznie pachną w większości dość specyficznie i prostacko, ale w końcu udaje nam się znaleźć naprawdę ładny egzemplarz.
Podchodzimy do kasy, płacimy za niego 8 zł (promocja).
Krzysztof radośnie stwierdza:
- Kto wie! Może to będzie mój zapach życia, i zakocham się w nim jak w Colorado i w Tobie.
Zanim jednak wchodzimy do sklepu, komunikuje:
- Ale wiesz, ja po trzech zapachach nic nie czuję i mam dosyć.
I wtedy myślę - nie będzie łatwo.
Wchodzimy do sklepu, kręcimy się przed półkami z zapachami męskimi, kilka wąchamy, już prawie jesteśmy zdecydowani, ale okazuje się, że nie ma perfum i dezodorantu "do kompletu". K. stwierdza, że w takim razie kupi sam dezodorant, ale gdy okazuje się, że kosztuje 125 zł - rezygnuje.
Radzę mu udać się do pierwszej lepszej drogerii i wybrać jakiś dezodorant "z niższej półki", a zainwestować w dobre perfumy. Idziemy.
Dezodoranty do 20 zł faktycznie pachną w większości dość specyficznie i prostacko, ale w końcu udaje nam się znaleźć naprawdę ładny egzemplarz.
Podchodzimy do kasy, płacimy za niego 8 zł (promocja).
Krzysztof radośnie stwierdza:
- Kto wie! Może to będzie mój zapach życia, i zakocham się w nim jak w Colorado i w Tobie.
środa, 2 kwietnia 2014
Dwa zazdrośniki
Jestem małym zazdrośnikiem, zwłaszcza, że K. ma dużo koleżanek. Właściwie same koleżanki.
Jednak ostatnio i K. stał się zazdrosny - o naszego znajomego z pracy. Zlecam mu różne rzeczy w firmie, więc kontaktujemy się od czasu do czasu w sprawach zawodowych.
Rano widzę od niego nieodebrane połączenie. K. fuka, i okazuje swoje niezadowolenie, gdy mówię, że muszę oddzwonić.
Zaczynamy się przekomarzać, pół żartem, pół serio:
- Kochanie, naprawdę to ostatnia osoba, o którą powinieneś być zazdrosny!
- Ty też jesteś zazdrosna o moje koleżanki, i też nie masz powodów!
- O przepraszam, Twoje koleżanki, zwłaszcza jedna, jest młodsza i jest singielką, a on ma żonę i dziecko!
- A co za różnica? Jakie to ma znaczenie?
- Takie, że jak Twoja koleżanka znajdzie męża i urodzi dziecko, to też nie będę zazdrosna!
Jednak ostatnio i K. stał się zazdrosny - o naszego znajomego z pracy. Zlecam mu różne rzeczy w firmie, więc kontaktujemy się od czasu do czasu w sprawach zawodowych.
Rano widzę od niego nieodebrane połączenie. K. fuka, i okazuje swoje niezadowolenie, gdy mówię, że muszę oddzwonić.
Zaczynamy się przekomarzać, pół żartem, pół serio:
- Kochanie, naprawdę to ostatnia osoba, o którą powinieneś być zazdrosny!
- Ty też jesteś zazdrosna o moje koleżanki, i też nie masz powodów!
- O przepraszam, Twoje koleżanki, zwłaszcza jedna, jest młodsza i jest singielką, a on ma żonę i dziecko!
- A co za różnica? Jakie to ma znaczenie?
- Takie, że jak Twoja koleżanka znajdzie męża i urodzi dziecko, to też nie będę zazdrosna!
niedziela, 23 marca 2014
Pamiątka z wakacji
Nie znoszę kupować pamiątek, cały ten przemysł mógłby dla mnie nie istnieć.
Jestem zwolennikiem kupowania produktów skierowanych do konkretnych osób, zgodnie z ich zainteresowaniami. To znaczy - jeśli jadę do Włoch, i wiem, że ktoś jest miłośnikiem tamtejszej kuchni - przywożę mu dobrą oliwę, jeśli jadę do Argentyny i wiem, że ktoś pije na co dzień mate, z Argentyny przywiozę mu zapewne oryginalną tykwę, bombillę oraz dobrą yerbę.
Jeśli nie przychodzą mi do głowy żadne drobiazgi, które są przydatne i sprawią komuś autentyczną radość - raczej nie kupię nic, niż przywiozę jakąś durnostojkę.
Pod koniec tegorocznych wakacji szukaliśmy drobiazgów dla moich rodziców. Z Mamą zwykle nie ma problemu, z Tatą prawie zawsze. W pewnym momencie chciałam się już poddać. Zapytałam więc mojego lubego:
- Abstrahując już od mojego Taty - co można przywieźć 60-cio letniemu mężczyźnie, żeby miał z tego jakiś pożytek?
K. po chwili namysłu:
- Hm, no nie wiem. Może na przykład 19-sto letnią Argentynkę?
Mężczyznom to naprawdę tylko jedno w głowie.
Jestem zwolennikiem kupowania produktów skierowanych do konkretnych osób, zgodnie z ich zainteresowaniami. To znaczy - jeśli jadę do Włoch, i wiem, że ktoś jest miłośnikiem tamtejszej kuchni - przywożę mu dobrą oliwę, jeśli jadę do Argentyny i wiem, że ktoś pije na co dzień mate, z Argentyny przywiozę mu zapewne oryginalną tykwę, bombillę oraz dobrą yerbę.
Jeśli nie przychodzą mi do głowy żadne drobiazgi, które są przydatne i sprawią komuś autentyczną radość - raczej nie kupię nic, niż przywiozę jakąś durnostojkę.
Pod koniec tegorocznych wakacji szukaliśmy drobiazgów dla moich rodziców. Z Mamą zwykle nie ma problemu, z Tatą prawie zawsze. W pewnym momencie chciałam się już poddać. Zapytałam więc mojego lubego:
- Abstrahując już od mojego Taty - co można przywieźć 60-cio letniemu mężczyźnie, żeby miał z tego jakiś pożytek?
K. po chwili namysłu:
- Hm, no nie wiem. Może na przykład 19-sto letnią Argentynkę?
Mężczyznom to naprawdę tylko jedno w głowie.
piątek, 13 grudnia 2013
Podstawowe potrzeby
Leżymy w łóżku, obudzeni za wcześnie nawet jak na zwykły dzień pracy. K. nie śpi od co najmniej 2 godzin, ale jest zmęczony więc co chwilę próbuje jednak zasnąć.
W pewnym momencie pyta:
- Jemy coś?
- No możemy, myślałam że chcesz spac.
- Nie, jest przegłód.
- No dobra to, możemy zjeść, a potem jeszcze sobie pośpisz.
- Hm. A nie można dożylnie? To bym wtedy mógł równolegle!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)