Leżymy z K. na kanapie.
Odbieram kolejnego maila z portalu Couchsurfing.com, z informacją, że nocleg w Warszawie poszukiwany. Idea zawsze wydawała mi się fajna, ale jednocześnie trochę ryzykowna, więc nigdy nie zdecydowałam się na przenocowanie żadnego gościa.
Ale że od niedawna jest nas w mieszkaniu dwoje, pomyślałam, że wybadam grunt.
J: Kochanie, a co byś powiedział, gdybyśmy od czasu do czasu mieli w domu jakichś gości?
K: Ale nie rozumiem, o co chodzi?
J: (wyjaśniam ideę couchsurfingu)
K: A będą też młode zgrabne laseczki?
J: No mogą być też, ale nie tylko....
K: Spoko, zgadzam się, pod warunkiem że będziemy je zapraszać do trójkącika.
(Po chwili)
K: Ale wiesz, że specjalnie tak powiedziałem? Bo nie jestem przekonany.
Przyznaję - taktyka bezbłędna.
Już nawet nie będę próbować przekonywać ;-)
sobota, 27 października 2012
sobota, 13 października 2012
Takie życie
Poszliśmy na mecz hokeja, a hokej- jak wiadomo- bywa brutalny.
A to się ktoś wywali, a to się biją, a to wrzucają na bandę- generalnie łatwo chłopaki nie mają.
Po kolejnej akcji bramkarz upadł na ziemię, i przez dłuższą chwilę nie mógł się podnieść.
Wyraziłam swoje współczucie:
Ja: Rany, biedni Ci hokeiści, ja mu współczuję, przecież on co chwilę leży na lodzie.
K.: Taki lajf. Hokeista leży na lodzie, a dziwka leży na łóżku z rozłożonymi nogami.
I kto ma gorzej?
A to się ktoś wywali, a to się biją, a to wrzucają na bandę- generalnie łatwo chłopaki nie mają.
Po kolejnej akcji bramkarz upadł na ziemię, i przez dłuższą chwilę nie mógł się podnieść.
Wyraziłam swoje współczucie:
Ja: Rany, biedni Ci hokeiści, ja mu współczuję, przecież on co chwilę leży na lodzie.
K.: Taki lajf. Hokeista leży na lodzie, a dziwka leży na łóżku z rozłożonymi nogami.
I kto ma gorzej?
piątek, 12 października 2012
Wejście smoka
Wracamy do domu samochodem.
Odbieram telefon od siostry, która mieszka nieopodal i chce wieczorem wpaść, żeby coś pożyczyć.
Umawiam się, że odwiedzi nas wieczorem. K. cały czas słyszy naszą rozmowę, kiedy kończę pyta:
K.: O, poznam Twoją siostrę?
Ja: No poznasz, chyba że bardzo nie chcesz .Ale możesz się jednak wyłonić.
K.: Nie no spoko, wyłonię się.
Po chwili:
K.: A może wyskoczę nago, żeby poznała mnie od razu od najlepszej strony?
Kurtyna.
Odbieram telefon od siostry, która mieszka nieopodal i chce wieczorem wpaść, żeby coś pożyczyć.
Umawiam się, że odwiedzi nas wieczorem. K. cały czas słyszy naszą rozmowę, kiedy kończę pyta:
K.: O, poznam Twoją siostrę?
Ja: No poznasz, chyba że bardzo nie chcesz .Ale możesz się jednak wyłonić.
K.: Nie no spoko, wyłonię się.
Po chwili:
K.: A może wyskoczę nago, żeby poznała mnie od razu od najlepszej strony?
Kurtyna.
sobota, 6 października 2012
Plan prawie doskonały
Jesteśmy w restauracji, K. swoim sokolim wzrokiem dostrzega u jednej z kelnerek wpiny.
Ja: To co, robimy napad?
K: Dobra, to ja gwałcę, a Ty zabierasz wpiny.
(Po chwili)
K: Nie, albo Ty gwałcisz, a ja zabieram wpiny. W sumie będę miał większą uciechę i dodatkowy bonus.
(Po chwili)
K: Albo trójkącik, a potem zabieramy wpiny! I wszyscy będą szczęśliwi!
Mhm.
Ja: To co, robimy napad?
K: Dobra, to ja gwałcę, a Ty zabierasz wpiny.
(Po chwili)
K: Nie, albo Ty gwałcisz, a ja zabieram wpiny. W sumie będę miał większą uciechę i dodatkowy bonus.
(Po chwili)
K: Albo trójkącik, a potem zabieramy wpiny! I wszyscy będą szczęśliwi!
Mhm.
Babciowo
Po obfitym obiedzie postanowiliśmy przespacerować się uliczkami Starego Miasta, które- co by nie mówić- jest mimo natłoku turystów strasznie urokliwe.
W pewnym momencie dostrzegłam przed nami parę staruszków, którzy spacerowali- podobnie jak my.
Nie wiem dlaczego, ale tacy ludzie ogromnie mnie rozczulają - chyba na swój sposób zazdroszczę im, że po tylu latach wciąż potrafią czerpać radość z bycia razem.
Ja: Zobacz jakie to piękne, my też tak będziemy spacerować jak będziemy mieli tyle lat?
K (po chwili namysłu): No będziemy, nawet już ciuchy masz odpowiednie!
Ech.
W pewnym momencie dostrzegłam przed nami parę staruszków, którzy spacerowali- podobnie jak my.
Nie wiem dlaczego, ale tacy ludzie ogromnie mnie rozczulają - chyba na swój sposób zazdroszczę im, że po tylu latach wciąż potrafią czerpać radość z bycia razem.
Ja: Zobacz jakie to piękne, my też tak będziemy spacerować jak będziemy mieli tyle lat?
K (po chwili namysłu): No będziemy, nawet już ciuchy masz odpowiednie!
Ech.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)