Siedzimy przy fontannie, K. próbuje przypiąć wpin do koszuli.
Ale jest on na tyle duży, że odstaje i zupełnie się nie trzyma.
J: Musisz do czegoś sztywniejszego przypiąć.
K: Do penisa!
J: Nie, no torbę miałam na myśli. Z penisem może być ciężko, bo chyba nie zawsze się da.
K: No fakt, ale jak jesteś obok, to nie ma problemu!
wtorek, 31 lipca 2012
wtorek, 24 lipca 2012
No blow job
Służbowa podróż przez Niemcy. Nikt z ekipy nie zna za dobrze języka naszych zachodnich sąsiadów. Zakupy w McDonalds stają się dużym wyzwaniem.
X: ...wziąłem ostatecznie kawę, bo ta baba nie mogła zrozumieć, że chcę Colę BEZ lodu.
Y: Trzeba było powiedzieć, że "no blow job"!
Podróże kształcą!
X: ...wziąłem ostatecznie kawę, bo ta baba nie mogła zrozumieć, że chcę Colę BEZ lodu.
Y: Trzeba było powiedzieć, że "no blow job"!
Podróże kształcą!
niedziela, 22 lipca 2012
Skutek uboczny
Rozmawiamy o kampanii, która dostała nagrodę w Cannes. Z tej okazji w firmie pojawiło się wystawne śniadanie okolicznościowe.
Pokazuję K. spot, który - jak podejrzewam- miał wzruszać i wzbudzać litość, ale mnie raczej zirytował.
K: Mam w dupie te dzieci w tej reklamie szczerze, no ale huj. Dzieci nadal będą umierać, ale w agencji dali śniadanie. Jest pozytyw z akcji!
Pokazuję K. spot, który - jak podejrzewam- miał wzruszać i wzbudzać litość, ale mnie raczej zirytował.
K: Mam w dupie te dzieci w tej reklamie szczerze, no ale huj. Dzieci nadal będą umierać, ale w agencji dali śniadanie. Jest pozytyw z akcji!
Love
Początki związku. Żadna strona nie chce pierwsza zadeklarować dokładnie swoich uczuć...
J: Ja Cię baaardzo...
K: Ja też Cię baaaardzo...
J: ... ale co "baaaardzo"?
K: No wiesz co.
J: No nie wiem... powiedz.
K: Nie powiem.
J: A czy w tym słowie jest literka "A"?
K: Nie, nie ma...
J: Nie ma! Jak to nie ma! A jaka jest?!
K: Jest "E"
J: "E"?!?!?! Co to za słowo?
K: Nie powiem, domyśl się, zgadnij.
J: "E"?? Hmmm...
K: No... to tak nie dosłownie jest. Trzeba pokombinować.
J: Ale, że co?
K: No zgaduj.
J: PIERDOLE?!
No comment.
czwartek, 19 lipca 2012
Kultura osobista
Idziemy z J. przez miasto. Mnie trochę ssie w brzuchu, więc wchodzimy do jakiegoś fast-fooda. J. nic nie je, ja sobie zamawiam jakąś kanapkę. Pani za kasą jest miła i uśmiechnięta, więc i ja na odchodne, trochę ze sztuczną uprzejmością, mówię:
- Dziękuję Pani baaaaardzo serdecznie.
Odchodzimy kilka kroków, po czym J. wypala z zazdrością w głosie:
- Ty już nie bądź, aż taki uprzejmy!
Ech... czasem kultura osobista się nie opłaca.
- Dziękuję Pani baaaaardzo serdecznie.
Odchodzimy kilka kroków, po czym J. wypala z zazdrością w głosie:
- Ty już nie bądź, aż taki uprzejmy!
Ech... czasem kultura osobista się nie opłaca.
Brzydkie słowo
Obgadujemy towarzystwo z pracy.
Ja: Ej, ale to podejrzane, że on ją tak hołubi.
K: No, najwyraźniej (tu pada imię kolegi) posuwa (tu pada nazwisko koleżanki).
Ja: Weź, nie mów tak, to jest strasznie brzydkie słowo.
K: (tu pada nazwisko koleżanki)? No masz rację!
Kurtyna.
Ja: Ej, ale to podejrzane, że on ją tak hołubi.
K: No, najwyraźniej (tu pada imię kolegi) posuwa (tu pada nazwisko koleżanki).
Ja: Weź, nie mów tak, to jest strasznie brzydkie słowo.
K: (tu pada nazwisko koleżanki)? No masz rację!
Kurtyna.
poniedziałek, 16 lipca 2012
Na odległość
K. ma znajomą, którą zna w zasadzie tylko wirtualnie, ze względu na wspólne zainteresowania.
Pół żartem, pół serio poddaję jej czyste intencje w wątpliwość.
J: Ej, ale to dziwne, najpierw jedno, potem drugie, czy ona nie jest trochę papuga? Może w ten sposób chce Ci się przypodobać, cooooo?
K: No może, ale to bez sensu. Mieszka daleko, ma męża i dzieci, więc jedyne na co mogłaby liczyć to cyberseks!
Pół żartem, pół serio poddaję jej czyste intencje w wątpliwość.
J: Ej, ale to dziwne, najpierw jedno, potem drugie, czy ona nie jest trochę papuga? Może w ten sposób chce Ci się przypodobać, cooooo?
K: No może, ale to bez sensu. Mieszka daleko, ma męża i dzieci, więc jedyne na co mogłaby liczyć to cyberseks!
niedziela, 15 lipca 2012
Ciąża
Spontaniczny wyjazd do Kazimierza Dolnego.
K. zabrał mnie do knajpy, w której serwują przepyszne jedzenie. Zamówiłam karkówkę, z opiekanymi ziemniakami i brokułami, K. sandacza w sosie śmietanowo-winnym.
Po posiłku nie mogę się ruszyć, i masując się po brzuchu, stwierdzam:
- Rany, normalnie 5 miesiąc ciąży!
K. spogląda na mnie, liczy coś w głowie i stwierdza:
- Uff, nie moje!
K. zabrał mnie do knajpy, w której serwują przepyszne jedzenie. Zamówiłam karkówkę, z opiekanymi ziemniakami i brokułami, K. sandacza w sosie śmietanowo-winnym.
Po posiłku nie mogę się ruszyć, i masując się po brzuchu, stwierdzam:
- Rany, normalnie 5 miesiąc ciąży!
K. spogląda na mnie, liczy coś w głowie i stwierdza:
- Uff, nie moje!
piątek, 13 lipca 2012
Młoda dupa
Pokazuję K. artykuł o renowacji warszawskiej Starówki.
J: Widziałeś?
K: Coś mi mignęło, ale nie wczytałem się za bardzo.
J: Remont starówki? Czy to nie było niedawno robione??
K: Weź pod uwagę że to najmłodsza Starówka na świecie, wiec jak każda młoda dupa lubi się pindrzyć.
J: Widziałeś?
K: Coś mi mignęło, ale nie wczytałem się za bardzo.
J: Remont starówki? Czy to nie było niedawno robione??
K: Weź pod uwagę że to najmłodsza Starówka na świecie, wiec jak każda młoda dupa lubi się pindrzyć.
czwartek, 12 lipca 2012
Mebel doskonały
Poszukujemy z K. odpowiedniego biurka, żeby dostosować mieszkanie do wspólnych potrzeb.
Podsyłam pierwszą propozycję.
K: Szczerze? Obrzydliwe.
J: Serio?
K: No dlaczego ma mi się to podobać, jak to jest jakieś badziewie.
Podsyłam drugą propozycję, trzecią i kolejną.
J: No i?
K: To ostatnie chyba nie...Chyba zbyt proste, banalne, nie nadające się to spontanicznego seksu! Na tym drugim seks byłby lepszy, ale jakoś konstrukcja wydaje mi się mało pewna.
J: Ahaaa. A do czego ma być to biurko tak właściwie?
K: No jak to? Wielofunkcyjne!!!
Poprosimy o namiary na takowe, gdyby ktoś posiadał.
Podsyłam pierwszą propozycję.
K: Szczerze? Obrzydliwe.
J: Serio?
K: No dlaczego ma mi się to podobać, jak to jest jakieś badziewie.
Podsyłam drugą propozycję, trzecią i kolejną.
J: No i?
K: To ostatnie chyba nie...Chyba zbyt proste, banalne, nie nadające się to spontanicznego seksu! Na tym drugim seks byłby lepszy, ale jakoś konstrukcja wydaje mi się mało pewna.
J: Ahaaa. A do czego ma być to biurko tak właściwie?
K: No jak to? Wielofunkcyjne!!!
Poprosimy o namiary na takowe, gdyby ktoś posiadał.
wtorek, 10 lipca 2012
Niedoskonałość
K. relacjonuje mi swoją rozmowę z koleżanką z pracy:
K.: (...) i ona zobaczyła to moje zdjęcie, jak mam 3 latka, i powiedziała, że wyglądałem zupełnie jak Macaulay Culkin.
J: No to nie tak źle. Chłopak w sumie przystojny, zrobił niezłą karierę.
K (rozmarzony): I mógłbym być z Milą Kunis!
J: No przykro mi, że nie jestem Milą Kunis.
K: Cóż, nikt nie jest doskonały.
To prawda. Nikt.
K.: (...) i ona zobaczyła to moje zdjęcie, jak mam 3 latka, i powiedziała, że wyglądałem zupełnie jak Macaulay Culkin.
J: No to nie tak źle. Chłopak w sumie przystojny, zrobił niezłą karierę.
K (rozmarzony): I mógłbym być z Milą Kunis!
J: No przykro mi, że nie jestem Milą Kunis.
K: Cóż, nikt nie jest doskonały.
To prawda. Nikt.
poniedziałek, 9 lipca 2012
Czas przeszły
Opowiadamy sobie z K. historie z dzieciństwa. Pokazuję mu swoje zdjęcie z przedszkola, na którym jestem przebrana za, uwaga, Miss Polonię. Dodać należy, że są to początki naszej znajomości i jedno z naszych pierwszych spotkań.
K. spogląda na zdjęcie, na mnie, znowu na zdjęcie i znowu na mnie.
Wreszcie mówi:
- Nooo, kiedyś to Ty ładna byłaś!
Dobre i to.
K. spogląda na zdjęcie, na mnie, znowu na zdjęcie i znowu na mnie.
Wreszcie mówi:
- Nooo, kiedyś to Ty ładna byłaś!
Dobre i to.
Długi
Spacerujemy z K., sprawa schodzi na temat pieniędzy i jakiegoś długu czy pożyczki.
J: Ty mi się teraz nie wypłacisz normalnie.
K: Oddam Ci w naturze.
J: No doooobra.
K: Ale wiesz, ja jestem drogi. Jeden stosunek i jesteśmy kwita.
J: Tak? To wiesz co? To ja poproszę te 200 zł.
***
Leżymy w łóżku, znowu rozmawiamy o pieniądzach, bo chcę oddać, zgodnie z umową, część kwoty za bilet na mecz.
J: Ale ja Ci oddam tyle na ile się umawialiśmy, ok?
K: Nie, nie, pieniędzy mi żadnych nie oddawaj. W naturze oddasz.
J: Ale no to już, tak?
J: Ty mi się teraz nie wypłacisz normalnie.
K: Oddam Ci w naturze.
J: No doooobra.
K: Ale wiesz, ja jestem drogi. Jeden stosunek i jesteśmy kwita.
J: Tak? To wiesz co? To ja poproszę te 200 zł.
***
Leżymy w łóżku, znowu rozmawiamy o pieniądzach, bo chcę oddać, zgodnie z umową, część kwoty za bilet na mecz.
J: Ale ja Ci oddam tyle na ile się umawialiśmy, ok?
K: Nie, nie, pieniędzy mi żadnych nie oddawaj. W naturze oddasz.
J: Ale no to już, tak?
niedziela, 8 lipca 2012
To co dobre
Leżymy sobie nadzy w łóżku. Nagle zauważam mały strupek koło sutka J.
K: Chyba coś Cię udziabało w pierś.
J: Wiedziało co dobre!
No owszem wiedziało! Tylko czemu się nie podzieliło?
K: Chyba coś Cię udziabało w pierś.
J: Wiedziało co dobre!
No owszem wiedziało! Tylko czemu się nie podzieliło?
sobota, 7 lipca 2012
Selekcja
Romantyczny spacer po dzielnicy knajpek, restauracji i temu podobnych przybytków. Kupiliśmy lody... Nagle w celu wzbudzenia delikatnej zazdrości w J bardzo nachalnie obracam się za jedną z przechodzących, skąpo ubranych dziewczyn.
J: No wiesz...
K: ???
J: Ona była okropna, miała grube uda. Straszna.
K: Zrobiłem to specjalnie... tak byś zauważyła, że się oglądam.
J: Mógłbyś się oglądać za ładnymi, a nie za każdą.
Fakt, od dziś wprowadzam selekcję.
J: No wiesz...
K: ???
J: Ona była okropna, miała grube uda. Straszna.
K: Zrobiłem to specjalnie... tak byś zauważyła, że się oglądam.
J: Mógłbyś się oglądać za ładnymi, a nie za każdą.
Fakt, od dziś wprowadzam selekcję.
Dobry wybór
Rozmawiamy o mnie, opowiadam o szkole muzycznej, o tym jakie miałam dylematy zawodowe i jak to się wszystko potoczyło. K. podsumowuje:
K: Dobrze że jesteś producentką a nie pianistką.
J: ????
K: Pianistki kojarzą się z rozchwianymi emocjonalnie istotami, a producentki to ogarnięte kobiety biznesu, więc lepiej się chwalić przed kolegami, że się posuwa producentkę.
J: Ahaaa... To się nadaje na bloga.
K: No wreszcie coś, ale wiesz, wtedy Twoi znajomi dowiedzą się, że nie jesteś dziewicą!
J: Masz rację. Nie będę ich szokować!
K: Dobrze że jesteś producentką a nie pianistką.
J: ????
K: Pianistki kojarzą się z rozchwianymi emocjonalnie istotami, a producentki to ogarnięte kobiety biznesu, więc lepiej się chwalić przed kolegami, że się posuwa producentkę.
J: Ahaaa... To się nadaje na bloga.
K: No wreszcie coś, ale wiesz, wtedy Twoi znajomi dowiedzą się, że nie jesteś dziewicą!
J: Masz rację. Nie będę ich szokować!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)