Wracamy z Saskiej Kępy, kierujemy się w stronę domu i planujemy leniwy wieczór.
W pewnym momencie dzwoni telefon- znajomi proponują koncert zespołu Paula i Karol. Mówię, że dam znak, jak omówimy temat.
Ja: Masz ochotę?
K.: <wymowna mina>
Ja: Nie?
K: Nie, no tylko nie Paula i Karol!!!
Ja: A co Ty masz do Pauli i Karola?! Ja ich lubię, mam 2 płyty! Spoko są!
K: No właśnie wiem, i zupełnie tego nie rozumiem! Beznadzieja! Kiedyś byłem na ich koncercie, laska wyła jak oszalała, nie wiem, może miała anginę, koleś grał na gitarze, jakby nie umiał grać, no dramat!
Ja (choć zupełnie nie mam ochoty na koncert, raczej przekomarzając się): No chooooodź. Stawiam bilety!
K (spoglądając wymownie): Coś innego mogłabyś mi postawić...
Kurtyna.
czwartek, 30 sierpnia 2012
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
A Ty jak masz na drugie?
Leżymy z K. w łóżku i ustalamy strategię zamocowania rolety. Okazuje się, że sprawa nie jest taka prosta, i jakoś od słowa do słowa proponuję pomoc ze strony mojego Taty.
K. stanowczo protestuje, koniec końców znajdujemy rozwiązanie alternatywne, które niczyjej pomocy nie wymaga, a na marginesie naszej gorącej dyskusji pojawia się dodatkowo interesujący wątek poboczny:
K: A jak właściwie ma na imię Twój Tata?
J: <tu pada imię>
K: O kurwa!!
J: No co? Nie podoba Ci się?
K: Przecież właśnie przez to imię nie mam drugiego imienia!!
J:???
K: No tak! Bo mój ojciec ma tak na drugie imię i tak okropnie go nie znosił, że uznał, że nie da swojemu dziecku drugiego imienia wcale!
Ja też nie mam drugiego imienia. Ale chyba przyczyna nie jest aż tak poważna.
Po prostu krócej w dowodzie i wszystkich innych dokumentach, nie?
K. stanowczo protestuje, koniec końców znajdujemy rozwiązanie alternatywne, które niczyjej pomocy nie wymaga, a na marginesie naszej gorącej dyskusji pojawia się dodatkowo interesujący wątek poboczny:
K: A jak właściwie ma na imię Twój Tata?
J: <tu pada imię>
K: O kurwa!!
J: No co? Nie podoba Ci się?
K: Przecież właśnie przez to imię nie mam drugiego imienia!!
J:???
K: No tak! Bo mój ojciec ma tak na drugie imię i tak okropnie go nie znosił, że uznał, że nie da swojemu dziecku drugiego imienia wcale!
Ja też nie mam drugiego imienia. Ale chyba przyczyna nie jest aż tak poważna.
Po prostu krócej w dowodzie i wszystkich innych dokumentach, nie?
środa, 22 sierpnia 2012
Podział ról
Skręcamy nowo zakupione biurko z IKEI, a mówiąc precyzyjniej - skręca K., ja siedzę i się przyglądam, bo ani nie mamy zbyt wielu narzędzi, żeby działać razem, ani też instrukcja dołączona do mebli nie przewiduje takiego scenariusza, bo trzeba po prostu wykonywać poszczególne czynności po kolei.
Ja: Ej, bo ja się czuję trochę jak nieużytek, może Ci jakoś pomóc?
K: Leż! Przecież kobieta jest od tego żeby leżała i pachniała.
Ja: No to cudnie.
K: A, no i od robienia lodzika!
Chwilę później:
K: Chodź, przydasz się.
Ja: Ale że lodzik?
Ja: Ej, bo ja się czuję trochę jak nieużytek, może Ci jakoś pomóc?
K: Leż! Przecież kobieta jest od tego żeby leżała i pachniała.
Ja: No to cudnie.
K: A, no i od robienia lodzika!
Chwilę później:
K: Chodź, przydasz się.
Ja: Ale że lodzik?
czwartek, 16 sierpnia 2012
Perfekcyjna gra wstępna
Leżymy niewinnie w łóżku, przytulamy się, rozmawiamy, śmiejemy i cieszymy sobą po długiej rozłące.
W pewnym momencie nabieramy ochoty ma małe co nieco i akcja zaczyna nabierać tempa.
Ja: Wiesz co, poczekaj, to ja zdejmę kolczyki.
K: Też bym ci coś zdjął.
Ja: Ale co?
K: No na przykład majtki.
Ja: Ale juuuuż?
K: No już! Był buziak, więc gra wstępna zaliczona!
W pewnym momencie nabieramy ochoty ma małe co nieco i akcja zaczyna nabierać tempa.
Ja: Wiesz co, poczekaj, to ja zdejmę kolczyki.
K: Też bym ci coś zdjął.
Ja: Ale co?
K: No na przykład majtki.
Ja: Ale juuuuż?
K: No już! Był buziak, więc gra wstępna zaliczona!
czwartek, 9 sierpnia 2012
Prawie na poważnie
Dziwnym trafem przegapiłam ogólnopolską akcję wydawców, którzy zamykają dostęp do bezpłatnych treści w internecie.
To znaczy coś oczywiście obiło mi się o uszy, ale myślałam, że droga od słów do czynów jeszcze daleka, a tu otwieram jeden z portali, artykuł urywa się w połowie i pojawia się informacja, że dalszy dostęp tylko po opłaceniu miesięcznego abonamentu.
Zbulwersowana piszę do K.
J: Co za absurdalny pomysł! Kto to niby ma czytać!
K: No ktoś tam będzie pewnie, ale czytelnictwo ambitnych treści spadnie w internecie na łeb na szyję.
J: Nie, no jeszcze żeby to faktycznie były jakieś specjalistyczne naukowe artykuły, to rozumiem. Ale tekst z Poradnika Domowego????!
K: Też tego zupełnie nie widzę i nie mam zamiaru płacić za treści w sieci.
J: No wiadomo!
K: To tak jakbym ciupcianie miał za darmo, a musiał płacić za pieszczenie cycuszka!
Po chwili:
J: Hm, a może to niezła opcja w sumie. Może ja się zastanowię nad tymi opłatami....;-)
K: Ale nasza dyskusja powinna prowadzić Cię do prostych wniosków: skoro w internecie masz coś płatnego, to rezygnujesz i szukasz dalej, więc lepiej nie wprowadzaj żadnych opłat, bo będę zmuszony poszukać gdzie indziej.
Kurtyna.
To znaczy coś oczywiście obiło mi się o uszy, ale myślałam, że droga od słów do czynów jeszcze daleka, a tu otwieram jeden z portali, artykuł urywa się w połowie i pojawia się informacja, że dalszy dostęp tylko po opłaceniu miesięcznego abonamentu.
Zbulwersowana piszę do K.
J: Co za absurdalny pomysł! Kto to niby ma czytać!
K: No ktoś tam będzie pewnie, ale czytelnictwo ambitnych treści spadnie w internecie na łeb na szyję.
J: Nie, no jeszcze żeby to faktycznie były jakieś specjalistyczne naukowe artykuły, to rozumiem. Ale tekst z Poradnika Domowego????!
K: Też tego zupełnie nie widzę i nie mam zamiaru płacić za treści w sieci.
J: No wiadomo!
K: To tak jakbym ciupcianie miał za darmo, a musiał płacić za pieszczenie cycuszka!
Po chwili:
J: Hm, a może to niezła opcja w sumie. Może ja się zastanowię nad tymi opłatami....;-)
K: Ale nasza dyskusja powinna prowadzić Cię do prostych wniosków: skoro w internecie masz coś płatnego, to rezygnujesz i szukasz dalej, więc lepiej nie wprowadzaj żadnych opłat, bo będę zmuszony poszukać gdzie indziej.
Kurtyna.
wtorek, 7 sierpnia 2012
Biurko dla dwojga
Kontynuujemy wątek meblowy, bo przed przeprowadzką czekają nas drobne zakupy.
Pokazuję K. stolik, który zamówiłam do kuchni. K. nie wykazuje zbyt dużego entuzjazmu, ale tłumaczy, że to z powodu braku wyobraźni i że na pewno będzie ładny, jak już stanie na swoim miejscu.
J: Ale biurko ma być dla Ciebie więc i tak sam musisz zdecydować co i jak, a ja tylko kolory ocenię.
K: Dla nas!
J: Ojeeeeej, no wiadomo! Chodzi mi tylko o to, że będziesz pracował przy nim częściej niż ja.
Pokazuję K. stolik, który zamówiłam do kuchni. K. nie wykazuje zbyt dużego entuzjazmu, ale tłumaczy, że to z powodu braku wyobraźni i że na pewno będzie ładny, jak już stanie na swoim miejscu.
Ja: No to z biurkiem to ja ewidentnie poczekam na Ciebie...
K: Kochanie, przecież ja żartuję!
K: Dla nas!
J: Ojeeeeej, no wiadomo! Chodzi mi tylko o to, że będziesz pracował przy nim częściej niż ja.
K: No
wiadomo Ty będziesz spędzała wiecej czasu siedząc na nim w czasie sexu
od przodu i opierajac sie o niego podczas zabaw od tyłu.
niedziela, 5 sierpnia 2012
Gdzie kucharzy dwoje...
K. jest na długim wyjeździe służbowym. Rozmawiamy o gotowaniu, bo akurat ktoś postanowił przygotować kolację dla całej ekipy, i każdemu przypadło jakieś zadanie w udziale.
J: Ciekawe czy polubisz gotowanie ze mną.
K: Na pewno! Zwłaszcza jak będziesz gotować nago!
J: W fartuszku!
K: O to super, będzie akurat dostęp od tyłu.
J: Ale z tego gotowania to wtedy chyba nic nie będzie...
K: No trudno, zamówimy pizzę.
J: Ciekawe czy polubisz gotowanie ze mną.
K: Na pewno! Zwłaszcza jak będziesz gotować nago!
J: W fartuszku!
K: O to super, będzie akurat dostęp od tyłu.
J: Ale z tego gotowania to wtedy chyba nic nie będzie...
K: No trudno, zamówimy pizzę.
piątek, 3 sierpnia 2012
Raz na ludowo
Leżymy w łóżku, K. po raz kolejny próbuje namówić mnie na seks bez zabezpieczenia.
Kolejne argumenty mnie nie przekonują.
Wreszcie K. pyta:
K: A znasz taką przyśpiewkę ludową "Koko koko bez gumki spoko"?
Nie znałam, przyznaję!
Kolejne argumenty mnie nie przekonują.
Wreszcie K. pyta:
K: A znasz taką przyśpiewkę ludową "Koko koko bez gumki spoko"?
Nie znałam, przyznaję!
środa, 1 sierpnia 2012
Dzikie żądze
Rozmawiamy na Gmailu wieczorową porą.
Zbyt późną, żeby pokonać dzielący nas dystans.
K: Och, jak ja bym Cie teraz...
J: A myślisz, że ja nie...? Ech, no dobra, nadrobimy jutro. Rzucę się na Ciebie od progu, ostrzegam!
K: Cudownie! To może nałożę gumkę w windzie, żeby było szybciej?!
Zbyt późną, żeby pokonać dzielący nas dystans.
K: Och, jak ja bym Cie teraz...
J: A myślisz, że ja nie...? Ech, no dobra, nadrobimy jutro. Rzucę się na Ciebie od progu, ostrzegam!
K: Cudownie! To może nałożę gumkę w windzie, żeby było szybciej?!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)